Recenzja: Logitech G X52 Flight + Space Simulator Throttle & Stick (PC)

Podziel się z innymi!

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email
Share on reddit
Reddit
Share on whatsapp
WhatsApp

Przyszło mi testować bardzo ciekawy zestaw dla miłośników symulatorów lotu wszelkiej maści. Mam tu na myśli Logitech G X52 H.O.T.A.S. Flight & Space Simulator Throttle & Stick.

Zestaw bardzo ciekawy, ale zarazem pozostawiający pewien niedosyt po zakupie, a skoro o zakupie mówię, to powstaje pytanie czy warto. Zapraszam do lektury, postaram się na nie udzielić odpowiedzi.

Zawartość opakowania

Cały zestaw przychodzi w pokaźnych rozmiarów kartonie, w charakterystycznych dla serii Logitech G, czarno-niebieskich barwach. W kartonie znajdziemy wytłoczki wykonane najprawdopodobniej z papieru z recyclingu (jeżeli tak, to PLUS dla Logitecha). W nich właśnie spoczywa cały zestaw wraz z papierologią. Skoro o zestawie mowa, to w pudełku znajdziemy:

  • Joystick
  • Przepustnicę
  • Niezbędnie okablowanie
  • Gumowe „przyssawki” do zamontowania pod joystickiem i przepustnicą, aby lepiej trzymały się blatu
  • Wspomniane wcześniej papiery

Jednym słowem – bez zbędnych fajerwerków, lecz to co jest nam potrzebne do szczęścia.

Wykonanie

Całość jest wykonana… dobrze. Przepustnica jest strasznie „plastikowa” i lekka, za cenę 649 PLN (cena ze strony producenta na dzień pisana recenzji), można się spodziewać czegoś lepiej wykonanego. Sam joystick jest wykonany niewiele lepiej. Jest lekki i jedyne metalowe elementy, to sprężyna widoczna pomiędzy rękojeścią, a podstawą oraz główka śrubki służącej do regulacji wysokości uchwytu, ale o tym za chwilę. Z kolei w przepustnicy jedynym metalowym elementem jest pokrętło na lewym boku podstawy, służące do regulacji oporu z jakim ona się porusza.

Nie zauważyłem, aby były jakieś niedociągnięcia w wykonaniu, elementy są dobrze spasowane (przynajmniej w egzemplarzu, który ja miałem do testów) i wszystko działało tak jak powinno. W tym miejscu muszę zaznaczyć, że produkt jest przystosowany dla osób, które są prawo ręczne. Jotystick jest wyprofilowany dla prawej dłoni, a przepustnica jest tak wykonana, że idealnie leży pod lewą dłonią, próbowałem „odwrócić” zamierzenia producenta i przepustnicę trzymać prawą dłonią, a joystick lewą i nie było to wygodne, a wręcz powodowało, że nie mogłem na przepustnicy używać niektórych przycisków.

Po wyjęciu wszystkiego z opakowania, zaczyna się zabawa z podłączaniem całego zestawu. Przepustnicę i joystick podłączamy do siebie specjalnym kablem, a całość do komputera do wolnego portu USB, instalujemy oprogramowanie (o nim za chwilę) i możemy zaczynać zabawę. Podłączony zestaw prezentuje się całkiem nieźle, a całość waży około 2kg (przepustnica + joystick). Przy podłączaniu należy mieć na uwadze długość kabla, która (w moim odczuciu) za duża nie jest. Kabel do podłączenia do PC mierzy dokładnie 1,4 metra. Jeżeli ktoś ma komputer bezpośrednio przy biurku, to nie ma problemu, ale jeżeli już posiadamy bardziej wymyślne stanowisko do grania lub mam dedykowane stanowisko wraz ze stelażem do symulacji, to ten kabel może być za krótki i warto wtedy zaopatrzyć się w przedłużacz.

Oprogramowanie

Przed rozpoczęciem zabawy producent zaleca pobranie oprogramowania z jego strony. Sam program jest w moim odczuciu mało intuicyjny. Osobiście dużo z niego nie korzystałem, mimo iż można ustawiać w nim konkretne profile funkcjonowania przepustnicy i joysticka pod konkretną grę. Sporą część ustawień można zmienić w systemowej aplikacji do sterowania kontrolerami gier w której po podłączeniu pojawiają się dodatkowe karty aplikacji odpowiadające za martwe strefy joysticka i przepustnicy (ja pod mój styl latania ich nie zmieniałem), siłę podświetlenia led oraz ustawienia MFD, czyli Multi-Functional Display.

MFD służy do wyświetlania godziny (możliwe wyświetlenie 3 zegarów, ale nie JEDNOCZEŚNIE). Dodatkowo wyświetla datę, informację o grze w którą aktualnie gramy oraz co wykonuje dany przycisk, który aktualnie nacisnęliśmy, np. przy wysuwaniu podwozia pojawia się napis „Landing Gear”. MFD pozwala również na korzystanie ze stopera oraz wyświetla informacje, który tryb i profil aktualnie jest używany przez nas. Konfigurowanie trybów i profili odbywa się w oprogramowaniu pobieranym ze strony Logitech.

Jak pisałem wcześniej – oprogramowania Logitech nie używałem. Miałem zainstalowane, jednakże wszystkie ustawienia były przeze mnie zmieniane albo bezpośrednio w grze albo w ustawienia systemowych.

Przyciski…

Logitech pomyślał niemalże o wszystkim. Mnogość przycisków pozwala na skonfigurowanie niemalże każdej funkcji tak, aby mieć ją pod ręką ale może zacznijmy od samego joystick’a.

Patrząc na drążek od frontu widzimy na samej górze po lewej stronie, akurat pod kciukiem prawej dłoni, ośmiokierunkowy przełącznik z ładną diodką LED na samym środku oraz czterema ozdobnymi czarnymi wstawkami. Tuż obok niego idąc w prawo mamy zaślepkę z napisem „SAFE”, a pod napisem żółtą ikonkę – w zamyśle producenta ma to imitować zabezpieczenie spustu do rakiet, tak jak w prawdziwych myśliwcach. Pod samą zaślepką spory przycisk, świecący się na niebiesko, z kolei pod nim napis „FIRE”. Przesuwając wzrok dalej w prawą stronę mamy mały, podświetlony również na niebiesko, przycisk z małym oznaczeniem „A”. Z kolei na samej prawej krawędzi drążka mamy trzy pozycyjne pokrętło z czarnymi wstawkami.

Schodząc wzrokiem odrobinę niżej, mamy duży, czarny przycisk z oznaczeniem „C”. Tuż obok niego, kolejny ośmiokierunkowy przełącznik. Wygląda nawet identycznie jak ten opisany wcześniej, a obok niego jeszcze jeden, podświetlony na niebiesko przycisk z oznaczeniem „B”.

Wszystkie opisane wyżej przyciski, przełączniki i jedno pokrętło są umieszczone w taki sposób, aby idealnie można było z nich wszystkich korzystać używając tylko kciuka. Nie trzeba się w żaden sposób gimnastykować, czy specjalnie wyginać dłoni lub palca – ergonomia jest na bardzo wysokim poziomie.

…wszędzie te przyciski…

Z kolei klasycznie, spust umieszczony jest pod palcem wskazującym. Spust jest dwustopniowy i ten skok jest wyraźnie wyczuwalny, co daje nam dodatkowe możliwości konfiguracyjne tego konkretnego przełącznika. Pod samym spustem, na dole joysticka, pod małym palcem umieszczony jest malutki przycisk (nazwijmy go dla ułatwienia „Prim”). Jego funkcją jest podwojenie ilości kombinacji. W praktyce oznacza to, że np. pod przyciskiem z oznaczeniem „A” mamy zaprogramowane w grze wypuszczenie podwozia, a pod kombinacją Prim + A mamy np. wciągnięcie podwozia. Generalnie, producent wyszedł z założenia, że taka duża ilość przycisków może być za mała, więc aby nie pchać więcej przełączników do obudowy, zdecydował na zastosowanie przełącznika podwajającego możliwości przycisków (jak klawisz FN na klawiaturze).

W podstawie drążka mamy umieszczone trzy przełączniki. Oznaczone są odpowiednio u góry „T1”, „T3” oraz „T5”, a u dołu kolejno „T2”, „T4” oraz „T6”. De facto mamy tu 6 przełączników w postaci trzech fizycznych klawiszy. Każdy działa w dwóch kierunkach, w górę oraz w dół, dając łącznie 6 kombinacji.

Czas na przepustnicę.

Patrząc of frontu widzimy na samej górze wielki niebieski przycisk. Wokół niego jest pokrętło z czarnymi wstawkami a odrobinę niżej mamy malutki suwak. Niedaleko znajdziemy malutki niebieski przycisk, a pod nimi kolejne pokrętło z niebieskim przyciskiem w środku. Dalej natomiast jest czerwony gumowy trackpoint. Co prawda nie jest tak dokładny i wygodny jak w laptopach Lenovo, ale do podstawowych czynności wystarczy aby nie sięgać po myszkę i nie odrywać ręki od kontrolera. Tuż obok niego znajdziemy przycisk służący jako lewy przycisk myszy. Tak jak wcześniej, wszystkie te przełączniki znajdują się pod kciukiem lewej dłoni, zaś pod palcem wskazującym mamy ośmiokierunkowy przełącznik oraz kółko do przewijania, które tak jak w myszkach, jest też przyciskiem.

Na lewym grzbiecie przepustnicy mamy metalowe pokrętło służące do regulacji oporu z jakim przepustnica działa.

W podstawie przepustnicy dostaliśmy wyświetlacz MFD oraz trzy przyciski funkcyjne.

Komfort grania (latania)

Cały zestaw testowałem podczas gry w Microsoft Flight Simulator. W mojej ocenie spisywał się bardzo dobrze. Gra od razu rozpoznała jaki kontroler mam podpięty pod komputer. W ustawieniach sterowania mogłem niemalże każdy przycisk skonfigurować pod siebie i mój styl latania oraz zgodnie z moimi wymaganiami. Dobrze wykryto również przepustnicę. Gra informowała mnie w ustawieniach w jakim położeniu obecnie się znajduje i jak to przekłada się na procent otworzenia przepustnicy w samolocie. Innymi słowy, jeżeli przepustnica nie była w pozycji 0%, to po uruchomieniu symulacji (jeżeli uruchamiałem symulacja z automatycznie włączonymi silnikami w maszynie), silniki od razu były ustawione na wartość zgodną z pozycją przepustnicy.

Drążek bardzo dobrze reagował na ruchy i ładnie przenosił je do gry, nie było żadnych opóźnień czy pomylonych „ruchów”. Przepustnica co do zasady reagowała bardzo dobrze. Owszem, zdarzały się sytuacje, że powinna zwiększyć ciąg, a tego nie robiła. Kiedy zmniejszałem ciąg, aby go ponownie zwiększyć, to w grze była wariacja i oprogramowanie nie wiedziało co się dzieje, tak jakby przepustnica w jednym momencie wysyłała kilka różnych, sprzecznych ze sobą sygnałów. Nie było to częste ale się zdarzało.

Sam komfort latania i sterowania joystickiem był bardzo duży. Dłoń bardzo wygodnie opiera się na podpórce pod nadgarstek, która przy pomocy specjalnej śruby ma regulowaną wysokość. Wszystko po to aby dobrać pod siebie idealną pozycję.

Drążek porusza się w trzech osiach – klasycznie do przodu i do tyłu oraz w prawo i w lewo, a także dodatkowo obraca się w poziomie (odpowiada ten ruch za ster kierunku). Pomaga to przy manewrowaniu samolotem na płycie lotniska oraz podczas ustawiania się w osi pasa przed lądowaniem. Jeżeli dobrze skonfigurujemy przyciski, to w zasadzie możemy zapomnieć o korzystaniu ze skrótów klawiaturowych. Tyczy się to również odłożenia myszki na bok. Dla mnie wyświetlacz MFD, nie okazał się bardzo przydatny. Raczej traktowałem go jako ciekawostkę, aniżeli coś co było dla mnie znaczącą pomocą w trakcie symulacji. Bardziej przydałaby mi się drukarka do drukowania planów lotów i mapy lotnisk ze ścieżkami podejścia, ale to temat na inny artykuł.

No to lądujemy z podsumowaniem

Ogólnie oceniam Logitech G X52 jako udany produkt. Wykonanie stoi na dobrym poziomie, jednakże przy cenie 649 PLN można oczekiwać czegoś więcej, chociażby, aby całość była mniej „plastikowa”. (Cena ze strony producenta, w niektórych sklepach internetowych można znaleźć taniej).

Jeśli chodzi o przepustnicę, mogę doczepić się, że nie ma funkcji ciągu wstecznego. Oczywiście można to ustawić grze pod jeden z przycisków (ja to ustawiłem pod suwakiem na uchwycie przepustnicy). Niewątpliwie jest to funkcja, która powinna być obowiązkowa w takim zestawie – tym bardziej za taką kwotę. Znalazłem informacje na różnych forach o kombinowaniu z pozycją przepustnicy i z różnymi ustawieniami, aby uzyskać taki efekt. Jednakże coś takiego powinno być out of the box. Nie można wymagać od użytkownika dodatkowych działań, jak wyszukanie konkretnych informacje w sieci, aby takie działania podjąć.

Mimo pewnych drobnych niedociągnięć, mogę z czystym sumieniem polecić ten zestaw. Ktoś, kto chce mieć fajnie działający kontroler dający sporo radości z latania, na pewno będzie zadowolony. Tym bardziej, że na bardzo zaawansowane zestawy do symulacji lotu musimy przeznaczyć co najmniej 1000 PLN.

Odpowiadając na pytanie zadane na początku recenzji, czy warto kupić, odpowiadam – warto, zdecydowanie warto.

Sprzęt do recenzji użyczył Logitech. Dziękujemy!

Plusy

  • Wygodny uchwyt
  • Ilość przycisków, a co za tym idzie możliwości konfiguracji
  • Wyświetlacz na przepustnicy, bywa pomocny
  • Długość okablowania
  • Gumowe przyssawki – są naprawdę mocne
  • Wyprofilowanie przepustnicy – bardzo dobrze leży pod dłonią
  • Możliwości regulacyjne uchwytu joysticka

Minusy

  • Cena
  • Jakość wykonania, po Logitech spodziewałem się czegoś lepszego
  • Bez przyssawek cała konstrukcja lata po blacie przy każdym ruchu zarówno przepustnica jak i joystickiem
  • Waga – strasznie lekkie, sprawia wrażenie tandetnego produktu
  • Oprogramowanie konfiguracyjne pozostawiające wiele do życzenia
  • Niezbyt precyzyjne ustawienie oporu przepustnicy
7,5

Autor wpisu:

Miłosz Kłosowski

Miłosz Kłosowski

Prawnik, geek i szczęśliwy mąż. Maniak technologiczny, pasjonat gadżetów i gier. Posiadacz konsol począwszy od pierwszego PlayStation, z Xbox'em związany od jego pierwszego modelu. Kolekcjoner gier, konsol (nie tylko stacjonarnych) i wszystkiego co z nimi związane. Pasjonat dobrego piwa i dobrej muzyki. GT: MiloszBF

Promocje Xbox od CDKeys

Najnowsze wpisy, które warto zobaczyć: