Recenzja: Astro A50. Kapitalne słuchawki bez kabelka.

Podziel się z innymi!

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email
Share on reddit
Reddit
Share on whatsapp
WhatsApp

Granie to dla Ciebie coś więcej niż prosta rozrywka i zależy Ci, aby wznieść ją na możliwie najwyższy poziom? W takim razie powinna Cie zainteresować ta recenzja oraz słuchawki od Astro.

Technologia rozwija się w niesamowicie szybkim tempie. Dostajemy coraz lepszy sprzęt, oddający coraz lepsze wrażenia z rozgrywki. Potężniejsza konsola, lepsze telewizory… Jest cała masa aspektów, nad którymi możemy się pochylić, aby wycisnąć z wydawanych gier możliwie jak najwięcej ich możliwości.

Możemy tak rozwijać praktycznie każdy detal. Jednak poza tym wszystkim jest jeszcze jedna szczególnie ważna kwestia. Dźwięk.

Przez ostatnie miesiące testów uświadomiłem sobie jeszcze bardziej, jak szalenie jest to istotna sprawa. Swoją przygodę z grami zacząłem od kineskopowego telewizora, ten był stopniowo zmieniany na lepszy i lepszy. Dziś jest to uwielbiony przeze mnie Samsung, oferujący obraz w jakości UHD oraz HDR. Z czasem pojawiło się kino domowe. Był to bardzo duży przeskok od głośników wbudowanych w odbiornik.

Gdy przyszło mi testować słuchawki Astro A50 czwartej generacji od Logitech, byłem zaciekawiony, jak to się spisze na tle fizycznego systemu 5.1. Obawiałem się, że będę maił dylemat, czy grać na słuchawkach, czy na kinie domowym. Bałem się, że na słuchawkach będę coś tracił. No bo jak, dwa głośniczki kontra cała armia rozstawionych po całym pokoju? Tu się potężnie zaskoczyłem. Zdecydowanie wolałem słyszeć dźwięk ze słuchawek niż ze swojego systemu 5.1. To wszystko jest wynikiem jakości i parametrów produktu z jakim miałem do czynienia.

Słuchawki Astro są adresowane głównie dla tych bardziej wymagających, o czym świadczy już sama cena, sięgająca około 1300 złotych za egzemplarz. Jeżeli więc zależy Wam wyłącznie na tym, aby cokolwiek słyszeć, to nie oszukujmy się – totalnie nie jest to przedmiot dla Was. Niemniej jednak pokochałby je zwykły, niedzielny gracz. Brak kabla i stała gotowość do pracy dają nieziemską swobodę i komfort.

Co oferuje Astro A50?

Przede wszystkim dźwięk w standardzie Dolby Atmos dla słuchawek. Ten co prawda jest standardem płatnym (jednorazowo 79,99 złotych za licencję), aczkolwiek kupując nowy egzemplarz możecie liczyć na kod z dwuletnią subskrypcją wewnątrz pudełka. Gdybyście jednak planowali kupić używaną parę, a nie chcecie wydawać dodatkowych pieniędzy, pozostaje Wam Windows Sonic for Headphones. Ten standard został opracowany przez Microsoft i jest darmowym odpowiednikiem dla Atmosa. Zasada działania jest dosyć zbliżona, jednak warto jest pójść na całość i sięgnąć po jednorazową opłatę. Głupio by było nie wycisnąć z takiego sprzętu wszystkiego.

Warto też nadmienić, że zakupiona licencja działa także na komputerach z systemem Windows 10. Same słuchawki będą też współpracować na komputerach z systemem od Apple.

Tak jak już wspomniałem, te słuchawki dają fantastyczną wolność. Zdarzało mi się spędzić z nimi na głowie długie godziny, totalnie ich nie czując. Żadnego ucisku czy bolących uszu. Dzięki temu, że są bezprzewodowe, zdarzało mi się nawet nie ściągać ich z głowy chodząc po domu. Te nadal działały, pomimo, że oddalałem się od bazy tak daleko jak tylko mogłem, na kilka pokoi dalej.

Gdy jednak zdecydujemy się je na moment odłożyć, to te po chwili przestaną grać, oszczędzając przy tym wbudowany akumulator. Dźwięk włączą się niezwłocznie po ponownym włożeniu na głowę. Sprytne i praktyczne rozwiązanie.

Jakość i wykonanie

Pierwsze co się rzuca w oczy to futurystyczny wygląd, nawet być może nieco za bardzo. Przynajmniej takie było moje pierwsze odczucie. Jednak z upływem czasu spokojnie można się do tego przyzwyczaić i dostrzec w nich coś więcej. W odróżnieniu od typowego sprzętu dla graczy, nie uświadczymy tu żadnych, nierzadko tandetnie wyglądających kolorowych światełek LED. Nie tym Astro chce przyciągać do siebie zwolenników. Dzięki temu całość robi wrażenie wykonania z szykiem i kunsztem. Słuchawki nie kreowane jako przeznaczone dla graczy tylko dlatego, że się świecą, ale dlatego, że brzmią.

Nauszniki skonstruowane są z materiałowego wykończenia, dzięki czemu są przyjazne i wygodne dla skóry. Nie uciska, nie pęka i nie powoduje pocenia się. Ci bardziej wymagający mogą dokupić dodatkowe nakładki o innym kształcie i właściwościach, na przykład takie ze skóry. Ich zmiana przebiega bardzo prosto, bowiem nauszniki wystarczy delikatnie odczepić w wyznaczonym miejscu. Zamocowane są na kilka silnych magnesów. Zrobicie więc wszystko bez pomocy jakichkolwiek narzędzi. Dzięki takiej budowie będą one także wygodne w czyszczeniu.

Pozostała konstrukcja to wysokiej jakości aluminium oraz plastik. Słuchawki posiadają funkcję regulacji na boki oraz górę i dół, którą ułatwiają wygrawerowane kreski. Po jednym boku odnajdziemy zgrabnie ukryte w panelu przyciski odpowiedzialne za balans między czatem oraz rozgrywką.

W dolnej części ulokowano zaś pokrętło odpowiedzialne za ogólną głośność oraz przełączniki trybów audio wraz z włącznikiem na tyle. Przy przeciwnej, lewej słuchawce, znajdziemy mikrofon na elastycznym pałąku. Ten włącza się automatycznie, kiedy zostanie rozłożony oraz analogicznie wyłącza, gdy jest złożony. Nie ma tu więc dodatkowych przycisków. Sama jakość rejestrowanego dźwięku jest dosyć przeciętna jak na sprzęt z tej półki cenowej ale i też w zupełności wystarczająca do rozmowy w grupach.

Jak te słuchawki łączą się z konsolą?

W zestawie znajdziemy bazę. Tę łączymy z Xboksem za pomocą kabla USB by zapewnić jej zasilanie, oraz przewodem optycznym, aby doprowadzić dźwięk. Dalej baza wysyła już otrzymany dźwięk do słuchawek. Proste, prawda?

To także z jej pomocą będziemy mogli ładować słuchawki po ich odłożeniu za pomocą zastosowanych metalowych styków. Pełna bateria ma wystarczyć nawet do 15 godzin pracy w optymalnym trybie. Osobiście nie odnotowałem jakichkolwiek problemów ze zbyt szybko rozładowanym akumulatorem. Gdyby jednak zaszła potrzeba jeszcze szybszego ich naładowania, możecie podłączyć przewód USB bezpośrednio w słuchawki.

Na froncie bazy znajdują się także podświetlane ikony. Te informują o stanie baterii czy o aktualnie używanym trybie. Na minus na pewno wskazałbym to, że baza nieustannie się świeci, nawet po wyłączeniu konsoli. Stale widnieje podświetlony napis „XBOX” lub „PC”, zależnie gdzie ich używamy. Może jest to bardzo specyficzne, ale mocno drażnią mnie wszelakie światełka odciągające uwagę od ekranu.

Jak wycisnąć ze słuchawek jak najwięcej?

Do tego celu na pewno będziecie potrzebować treści z dźwiękiem w standardzie Dolby Atmos. Tych wbrew pozorom wcale nie brakuje. Znajdziecie je już w samej aplikacji Dolby Access, gdzie czekają krótkie demonstracyjne nagrania. Ja osobiście spędziłem czas głównie w grach takich jak Gears 5, Forza Horizon 4, Tomb Raider czy Call of Duty Modern Warfare.

W produkcjach FPS dźwięk działa fenomenalnie. Użytkownik jest w stanie z dużą dokładnością określić nie z którego kierunku nadchodzi potencjalne zagrożenie, ale i jak daleko się znajduje. Fantastycznie można odnaleźć się w przestrzeni.

Gry to jednak nie wszystko. Sporo też przesiedziałem z Netflixem czy płytami Blu-ray. W końcu nie musimy tylko grać!

Słyszany dźwięk jest bardzo dobrze oddawany na każdych tonach, a w razie potrzeby wszystko można dostosować wedle własnych potrzeb w specjalnej aplikacji Astro Command Center na komputery. Warto też pamiętać, by skorzystać z niej przed pierwszym użyciem headsetu. Będziecie mogli w zaawansowany sposób personalizować tryby, poprzez regulację poziomów głośności dla rożnych tonacji, ale i też aktualizację oprogramowania. Wachlarz dostępnych narzędzi jest tutaj autentycznie pokaźny. Pokaźny na tyle, że wiele ustawień będzie wymagało od użytkownika znajomości tematu i wiedzy na temat regulowanej opcji. Niestety nie zrobicie żadnej z tych rzeczy z poziomu konsoli. Ustawienia pozostaną zapisane, ale nadal potrzebujecie do tej czynności dostępu do peceta.

Minusem Astro A50 jest fakt, że nie podłączycie ich do telefonu oraz konsoli PlayStation w przypadku tego wariantu (i vice versa). Posłużą one jedynie w przypadku konsoli Xbox One, PC z systemem Windows 10 oraz Mac. Zgodnie z zapowiedziami, sprzęt ma być także kompatybilny z nową generacją konsol Xbox Series X. Będzie więc to inwestycja na długie lata.


Werdykt

Niewątpliwie Astro A50 wraz z bazą jest produktem z wyższej półki. By myśleć o jego zakupie będziecie musieli dysponować większym budżetem, niż w przypadku przeciętnego sprzętu. W zamian za to otrzymacie kapitalne słuchawki, które posłużą przez długie lata oraz doskonałą jakość dźwięku. Wirtualny Dolby Atmos robi robotę. Pożegnacie też na dobre problem bolących od ucisku uszu, a brak kabla da ogromną swobodę.

Jeżeli więc zależy Wam na komforcie i jak najwyższej jakości dźwięku, jest to zestaw, który powinien Was zainteresować. Warto także zapoznać się z niedawno recenzowanymi przez nas także modelem Astro A40.

Plusy

  • Są bezprzewodowe!
  • Jakość wykonania
  • Nie uciskają uszu
  • 2 lata Dolby Access w zestawie
  • Dobrze ulokowane przyciski
  • Możliwość wymiany nauszników
  • Zaawansowane oprogramowanie
  • Mocny akumulator oraz zasięg

Minusy

  • Cena
  • Przeciętny mikrofon
  • Świecąca baza
  • Ograniczenie działania do konsoli oraz PC
9

Promocje Xbox od CDKeys

Najnowsze wpisy, które warto zobaczyć:

Autor wpisu:

Piotr Dudek

Piotr Dudek

Człowiek i gracz. Od wielu lat gram na konsolach Microsoftu. Moją pierwszą był Xbox 360 w zestawie z Forza Motorsport 3. Jestem  fanem 4K na dużym ekranie.  Od 4 lat jestem w programie Xbox Insider, o którym często też tu piszę. GT: Marianek9.