Wreckfest – Recenzja destrukcyjnej samochodówki pełnej zabawy

Podziel się z innymi!

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email
Share on reddit
Reddit
Share on whatsapp
WhatsApp

Wreckfest wjeżdża z wielkim hukiem na konsole i sieje zamęt na wirtualnych torach. Jakie ekstremalne wyzwania na nas czekają?

Nieco ponad rok temu Wreckfest miał swoją premierę na komputerach PC, więc konsolowi gracze musieli trochę poczekać na przeniesienie tego tytułu na inne platformy. Czy było warto? W tej recenzji przyjrzymy czy powinniśmy zainteresować się grą na konsoli Xbox One.

Przyznać trzeba, że obok Wreckfest nie można przejść obojętnie, bo choć nie jest to produkcja z oryginalnym pomysłem, to daje wiele zabawy na długi czas. Zacząć należy od tego, że za tytułem stoi studio Bugbear Entertainment, które na swoim koncie ma choćby FlatOut czy Rally Trophy. Wreckfest jest zaś serią wyścigów gdzie zasiadamy za starami wraków, których nie szkoda poświęcić w celu zwycięstwa, a będzie wiele okazji na zmasakrowanie pojazdów.

Twórcy postawili na jak największą ilość okazji do rajdowych kraks, udostępniając nam trasy które krzyżują się w połowie drogi, bądź tworzą jedność, gdzie jedziemy tam i z powrotem na jednej drodze, zawracając na ich końcach. Nie trudno wówczas o czołówki, a nawet o wielkie karambole, wyskakując z rampy na nadjeżdżających konkurentów. Szkoda, że nie posilono się o widowiskowe scenki niczym z serii Burnout, czując wielkie i filmowe emocje. Dzięki temu nie tracimy jednak dynamiczności i szybko wracamy za kierownice, mając nawet w połowie sprawny samochód. Nie są to jednak mocno symulacyjne zniszczenia, które nie pozwalają na ukończenie rajdu, choć poziom ten można zwiększyć w ustawieniach gry.

Wyścigi to niejedyna konkurencja i dowiadujemy się o tym już po pierwszym wydarzeniu. To stawia nas na farmerskiej arenie, walcząc o jak największą ilość zniszczeń rywali na siedzeniu… kosiarki. Tak, twórcy niejednokrotnie będą nas usadzać za sterami nietypowych do tego maszyn, ale o tym najlepiej przekonać się samemu.
Zostając przy pojazdach, w grze mamy bardzo wiele „sportowych” gratów do wykorzystania i każdy różni się pod kątem sterowności i osiągów. W garażu zaawansowany inżynier dostosuje osiągi do własnych upodobań, zaś pozostali skorzystają z tuningu części, które wygrywamy podczas trybu kariery. Ulepszyć można między innymi korpus maszyny, wzmacniając zderzaki czy siatkę bezpieczeństwa. Jak można się domyśleć, ważne jest, aby nasz pojazd zadawał jak najwięcej zniszczeń i dobrze trzymał się drogi.

Tryby gry to jedynie kariera i rozgrywki sieciowe, ale pierwszy z nich oferuje różne formy zabawy. Wspomniane już zamknięte areny dostarczają potyczek deathmatch, gdzie liczy się ilość rozwalonych konkurentów (można się przy tym odradzać), jak również możemy zabawić się w tryb Battle Royale walcząc o przetrwanie, zostając w całości jako jedyny z pozostałych. Podczas zwykłych wyścigów nie tylko walczymy o pierwsze miejsce, ale także staramy się sprostać wyzwaniom, jak zdobycie konkretnej ilości zniszczeń czy obrotów rywali. Musicie jednak wiedzieć, że jednostki SI w trybie kariery nie są zwykłymi pachołkami i również potrafią walczyć o swoje. Podczas pewnego wyścigu jeden z rywali jechał w przeciwnym kierunku trasy, aby trafić właśnie w mój samochód. Atakujący nas przeciwnicy są też specjalnie oznaczeni, aby spotęgować w nas chęć zemszczenia są za uzyskane szkody.
Tryb kariery to także szansa na zdobycie nowych części, kredytów oraz punktów doświadczenia, zyskując większą rangę.

Jeśli chodzi o ścieżkę dźwiękową, to odgłosy silników pozostawiają wiele do życzenia i wręcz chce się je wyciszyć. Nie czuć w nich mocy starych samochodów, ryczących pod maską na pełnych obrotach. Duży plus do dobranej muzyki, łącząc derbowe potyczki z ciężko rockowym czy metalowym stylem muzycznym. Świetnie się przy niej bawi i nadaje tym samym klimat ekstremalnym zawodom.

Ostatnia kwestia jaką poruszę jest jakość graficzna. Twórcy spisali się tu bardzo dobrze, choć bez fajerwerek na Xbox One X. Największą zaletą jest model zniszczeń, jednak ten nijak ma się do wpływu na prowadzenie. Całość zawsze kładzie na mocno arcadową rozgrywkę i tylko gdy nasz pasek wytrzymałości spadnie do zera, zostaniemy zdyskwalifikowaniu z zabawy. Generalnie autorski silnik gry ma kilka niedociągnięć, ale można cieszyć się różnorodną przyczepnością na różnych nawierzchniach i bardzo widowiskowymi kraksami, gdzie w powietrzu odpada kilkadziesiąt elementów karoserii. Niestety, optymalizacja pod kątem ładowania wyścigu jest przesadnie długa, jak na krótkie odcinki tras i zamknięty teren rajdów. Wydawca jednak uspokaja, że ma to zostać poprawione w premierowej łatce i powinno wszystko być płynniejsze.

Podsumowując, dawno nie miałem tak dużo frajdy z gry samochodowej w tym roku. Nieraz musiałem od początku zaczynać wyścig przez zbyt szaleńczą jazdę, ale naprawdę, ma się i tak zawsze ochotę na więcej. Warto zaznaczyć, że zawody w Wreckfest bywają nieprzewidywalne i gdy będziecie w połowie tabeli na ostatnim okrążeniu, próbujcie dotrwać do końca. W tej grze ostatni mogą być pierwszymi.

Wreckfest kupicie w sklepie Xbox od 184,99 złotych, a premiera gry już 27 sierpnia 2019.

Grę do recenzji zapewniło Dead Good Media.

Plusy

  • Świetny model zniszczeń
  • Różnorodność zawodów
  • Wciągające potyczki
  • Szalone konkurencje
  • Niebanalne trasy
  • Dobre wyważenie między symulacją a arcadówką

Minusy

  • Słaby dźwięk silników
  • Długie wczytywanie wyścigów
8,5

 

Najnowsze wpisy, które warto zobaczyć:

Autor wpisu:

Adrian Dudek

Adrian Dudek

Szanuję każdą platformę do gier. Jestem wielkim fanem festiwalu Horizon, co-opowych platformówek i zręcznościówek. Na co dzień przeciętny gracz, dumny tata, troskliwy mąż.  | Co-Founder WorldofXbox.pl