Skully. Tajemnicza czaszka – Recenzja gry

Podziel się z innymi!

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email
Share on reddit
Reddit
Share on whatsapp
WhatsApp

Tajemnicza wyspa i liczne niebezpieczeństwa. To właśnie to będzie towarzyszyć Wam w trakcie śledzenia przygody pewnej, wyrzuconej na brzeg czaszki. Ta jak się domyślacie nie będzie taka zwykła.

Dziś pochylimy się nad najnowszą produkcją od Finish Line Games i Modus Games. Mamy tu do czynienia z grą de facto logiczno-zręcznościową. Wszystko ostało jednak okraszone ciekawą i dobrze poprowadzoną historią. Ta nadaje produkcji zupełnie innego biegu i o wiele bardziej wciągającej rozgrywki.

Skully. To właśnie nasza główna postać. Pytanie tylko, czy określenie „postać” nie jest nad wyraz. Jak sama nazwa wskazuje, jest to tylko wyrzucona przez morze na brzeg czaszka. Tą do życia przywraca siła nieznanego dotąd bóstwa. Ta, jak możecie się domyśleć, trafiła na niespokojne miejsce. Teraz stoi przed nią zadanie zażegnania konfliktu pomiędzy trojgiem bożego rodzeństwa, których kłótnie zagrażają owej wyspie, będącej domem dla nich wszystkich.

To właśnie opowieść tej trójki będziemy śledzić w trakcie naszej całej rozgrywki. Sama historia jest poprowadzona w wyjątkowy sposób, dzięki kapitalnie nagranemu dubbingowi, oddającemu całą masę emocji.

By osiągnąć nasz cel, musimy przebyć długą drogę. Ta została podzielona na 18 poziomów, w siedmiu rożnych sceneriach. My z kolei jesteśmy kolistą czaszą, pozostaje nam więc jedynie się turlać. Produkcja od samego początku uczy nas, wyczucia i precyzyjnego manewrowania kontrolerem, w taki, sposób, który pozwala pomyślnie sunąć przed siebie.

Przygotujcie się na nierówności, niewielkie kamienie na tafli wody czy poruszanie się po krzakach porastających ściany. Będzie tego sporo.

Skully - Recenzja

Początkowo gra wydaje się aż nadto spokojna i dosyć prosta, z czasem zauważamy jednak, że wszystko to, czego nauczymy się we wczesnej fazie, to tylko fundament do tego, co czeka na nas dalej. Na samym początku mówiłem o czekających niebezpieczeństwach, tych więc nie zabraknie. Jednym z pierwszych, jakie poznamy jest woda. Wpadnięcie do niej powoduje błyskawiczną utratę mocy. Nikłe szanse, że w porę uda się Wam z niej wyskoczyć. W innym wypadku oznacza to porażkę i powrót do ostatniego checkpointu.

Z biegiem czasu te będą ustawione coraz rzadziej, więc istotne będzie to, aby swoje ruchy wykonywać bezbłędnie. Wyspa rzadko kiedy wybacza pomyłki. Szybko zobaczycie jednak, że punkty kontrolne, nie są jedynie miejscami zapisu, a czymś więcej. Te zostały zrobione na wzór niewielkiego oczka wodnego, ale wypełnionych specjalną, ciemną, magiczną mazią. W niej zregenerujemy utracone zdrowie, ale i też na zmienimy formę.

Skully - Recenzja

Bycie samą czaszką na długą metę mogłoby być nudne i mało innowacyjne. Im dalej zajdziemy w fabule, to ta będzie odsłaniać przed nami kolejne formy, jakie będziemy mogli przybrać. A z czasem także ich kolejne umiejętności. Docelowo formy będą trzy. Każda z nich przyda się w innym momencie. Niejednokrotnie przyjdzie nam nawet nimi kooperować i w zdolny sposób je dobierać.

Do naszego użytku oddano trzy sloty, na dobór odpowiednich postaci. Te jak wspomniałem wcześniej, wywołać możemy z wnętrza ciemnej cieczy. By nie było tak łatwo, nie będziemy mogli swobodnie przełączać się pomiędzy aktywnymi już formami. By tego dokonać, musimy do którejś z nich dotoczyć się czaszką.

To będzie szalenie istotne. Cała gra w swojej dalszej fazie będzie bazowała na manipulowaniu przedmiotami. Jedną postacią będziemy mogli przenieść głaz, drugą go unieść, a kolejną rzucić Skully’ego na ową skałę. Musimy więc pamiętać, aby każdy znalazł się na czas w odpowiednim miejscu, w taki sposób aby zawsze mieć do niej dostęp, jeśli wiemy, że ten się przyda. Potrzebne będzie więc tu logiczne i strategiczne myślenie. Czasami trzeba będzie się mocno nagłodować co i jak zrobić.

Dalej zagrożeń i niespodzianek jest tylko więcej, poruszające się i wybuchające wodne bomble, lawa, ciężkie skały, które będziemy musieli powalać i zamieniać w most. Warto jest więc wszystko doskonale przemyśleć, by nie musieć później się cofać i próbować przejść danych fragmentów ponownie.

Skully - Recenzja

Na myślenie jednak nie zawsze będzie czas. Pamiętacie, jak kiedyś w telewizji grano w Hugo i uciekano przed lawą? Tutaj też będzie podobnie! Przyjdą takie etapy, gdzie w błyskawicznym tempie po niewielkich i krzywych elementach będziemy musieli uciekać czaszką przed ogromną falą lawy lub wody. Mamy więc tu dosłownie wszystko, co ten gatunek potrzebuje. Logiczne myślenie i całą masę zręcznościowych wyzwań a do tego dobrą narrację w tle.

Przy tym wszystkim nie mogło zabraknąć przedmiotów do zbierania. Po całej wyspie rozsiane są kwiaty. Dla każdego poziomu jest ich ściśle określona ilość. W zależności od ilości zebranych, możemy liczyć na osiągnięcia w systemie Xbox Live ale i nie tylko. Przy określonych progach, odblokowujemy specjalne grafiki. Na tych zobaczymy między innymi ciekawostki z powstawania gry. Wczesne koncepcje postaci oraz te finalne. Bardzo fajnie jest to wszystko zobaczyć. W menu głównym gry wygodnie sprawdzimy gdzie coś pominęliśmy oraz powrócić by zebrać braki.

Skully - Recenzja

Recenzowany tytuł dobrze operuje też dźwiękiem, i mam tu na myśli praktycznie każdą płaszczyznę. Doskonały dubbing (angielski), muzyka, ale i odgłosy otoczenia oraz powierzchni. Zwiedzimy całkiem sporo miejsc, niemalże każde będzie zupełnie inne. Dźwięk toczącej czaszki będzie zupełnie inny na trawie czy betonie. Podobnie przyzwoicie prezentuje się aspekt graficzny. Skully pod tym względem nie ma żadnych powodów do wstydu. Jest po prostu ładnie i miło dla oka.

Starannie zostały wykonane też przerywniki filmowe. Ładnie namalowane postacie przesuwające się względem tła. Do tego wspomniany dubbing i mamy świetnie się prezentującą całość.

Skully - Recenzja

Mi przez ostatnie dni udało się przejść grę w całości. Wyniosłem z niej głównie pozytywne wrażenia a i jeszcze pewnie do niej wrócę dobić kilka aczków. Nie zmienia to faktu, że napotkałem po drodze kilka zgrzytów. Czasami zawodziła mnie praca kamery. Były momenty, gdzie czas grał pierwsze skrzypce, a wtedy nagle okazywało się że znajduje się w takim miejscu, że nic nie widzę, bo widok zasłania mi ściana jaskini znajdująca się tuż za mną. Sporadycznie zdarzały się też niewielkie, aczkolwiek zauważalne spadki płynności, kiedy to na ekranie działo się bardzo dużo.

Są też takie drobiazgi, które absolutnie nie rzutują na całokształt gry, ale je zwyczajnie widać. O ile wszystkie mapy są wykonane od początku do końca, tak w kilku przypadkach początek mapy zaczynał się po prostu od urwanej, pustej przestrzeni. Możecie zobaczyć to w pełnej galerii zdjęć poniżej tekstu.

Skully - Recenzja

Całość stanowi natomiast kawał naprawdę solidnej roboty. Eksploracja otoczenia jest bardzo przyjemna. Wskoczyć możemy praktycznie wszędzie. Wszędzie tam, gdzie tylko nam się uda. Dopiero gdy już bardzo zechcemy zboczyć z kursu, napotkamy się na niewidzialne ściany. Warto czasami być jednak nieco bardziej dociekliwym, a być może znajdziecie jakieś sekrety 😉

Skully da Wam około 8 godzin dobrej zabawy, by ukończyć wszystkie poziomy. Tak też było w moim przypadku. Jednak spokojnym tempem gry starczy na zdecydowanie dłużej. Za tę przyjemność przyjdzie zainteresowanym zapłacić około 124,99 złotych w Microsoft Store. Czy warto? Ja uważam, że warto!

Grę do recenzji udostępniło Dead Good Media.

Plusy

  • Oryginalny sposób rozgrywki
  • Poprowadzenie opowieści
  • Dobra zręcznościówka
  • Dopracowana warstwa audiowizualna

Minusy

  • Praca kamery
  • Drobne niedociągnięcia
7,5


Autor wpisu:

Piotr Dudek

Piotr Dudek

Człowiek i gracz. Od wielu lat gram na konsolach Microsoftu. Moją pierwszą był Xbox 360 w zestawie z Forza Motorsport 3. Jestem  fanem 4K na dużym ekranie.  Od 4 lat jestem w programie Xbox Insider, o którym często też tu piszę. GT: Marianek9.

Promocje Xbox od CDKeys

Najnowsze wpisy, które warto zobaczyć: