Ja tu tylko sprzątam… – Recenzja: Serial Cleaner

Podziel się z innymi!

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email
Share on reddit
Reddit
Share on whatsapp
WhatsApp

Sprzątanie, odkurzanie i wyrzucanie worków. Nikt nie lubi tego robić, ale wirtualne i krwawe „porządki” są o wiele bardziej wciągające.

Krakowskie studio iFun4all w końcu wypuszcza swoją długo wyczekiwaną grę, jaką jest Serial Cleaner. Znana jest już nie jednemu, ponieważ od września 2016 roku  była do ogrania na platformie Steam w ramach wcześniejszego dostępu do nieukończonej wersji. O ile można byłoby się spodziewać, że do tego czasu gra będzie bardzo urozmaicona, to niestety, ale produkcja jest dość krótka, gdzie sama linia fabularna stanowi zaledwie 20 zleceń. Dodatkowych dziesięć możemy odblokować, jeśli znajdziemy ukryte taśmy na miejscu zbrodni. Poza fabularne bonusy nawiązują do filmowych hitów lat 70′, jak Lot nad kukułczym gniazdem, Mechaniczna Pomarańcza, Taksówkarz, Obcy, Gwiezdne Wojny czy Wejście Smoka.

Bob zawodowiec. Z pozoru dobry syn

Głównym bohaterem jest Bob Leaner, który sprawuje zawód „mobilnego czyściciela”. Mieszka on skromnie wraz z matką, o którą bardzo się troszczy, kryjąc przed nią świat swoich mrocznych interesów. Bob ma jednak wielki problem, którym jest hazard. Obstawia walki bokserskie i gra w karty na wielkie sumy, a te zapożycza u niejakiego Joeya.

Główny problem Boba Leanera

 

Leaner nie ma problemów ze swoją pracą, chętnie bierze zlecenia, ponieważ gonią go terminy spłacenia długów. Sprawy, po których musimy zatrzeć ślady mają związek z psychopatą, a o nim niejednokrotnie usłyszymy w mediach. Co ciekawe, nie on sam powiadamia nas o nowej robocie. Seryjnego morderce o przydomku Echo poznamy osobiście dopiero w ostatnim epizodzie, zaś zakończenie tego spotkania nie należy do szczęśliwych.

Być jak ka­meleon i nie dać się zauważyć

Gra jest typową skradanką, gdzie musimy wykonać zadanie bez możliwości wykrycia przez stróżów prawa. Ich ruchy i ścieżki poruszania są dość przewidywalne, ale też stają się podejrzliwi, jeśli sprzed ich oczu zniknie dowód zbrodni. Funkcjonariusze nie są jednakowi. Z kolejnymi, trudniejszymi poziomami zauważymy szybciej przemieszczających się policjantów, przed którymi nie sposób uciec, gdy w pobliżu nie ma miejsca do ukrycia się. Są również strażnicy sprawujący funkcję ostrzegawczą, zwołując wszystkich pozostałych w miejsce Naszego wykrycia. Na szczęście szybko zapominają o Naszej obecności i powracają do swoich pozycji jak gdyby nigdy nas tam nie było. Ci gliniarze, którzy posiadają broń nie będą nas gonić, po prostu poślą kulkę w Naszą stronę, po czym lądujemy między innymi trupami.

Kryjówki ratują Nasze życie i są miejscem na obserwację kolejnych kroków strażników. To m.in. szafy, krzaki lub kartonowe pudła. Na terenie morderstwa znajdziemy także skróty, którymi w szybki sposób przeniesiemy się w oddalone miejsce, bez konieczności pokonywania strzeżonych stref. Aczkolwiek i tutaj można wpaść z deszczu pod rynnę, wpadając w ręce sprawiedliwości czekające po drugiej stronie.

Kryjówki nieraz uratują Nasze życie

 

Poruszać należy się jednak bardzo dynamicznie, aby uniknąć kontaktu wzrokowego z mundurowymi. Następne poziomy dodają elementy sterujące np. bramami, kontenerami czy żaluzjami, aby ograniczyć pole widzenia policji, skrócimy nimi drogę do celu lub zamkniemy tam natrętnego glinę. Bob Leaner posiada zmysł czyściciela, dzięki czemu mamy podgląd na całą sytuację panującą na planszy. Kamera dzięki temu oddala się, aby podejrzeć cały obszar zmagań. Sprawdzimy dzięki temu gdzie znajdują się ciała do sprzątnięcia oraz gdzie leżą dowody do zebrania.

Zmysł czyściciela podpowie gdzie, co i jak

 

Istotną rolę spełniają także urządzenia audio, po których włączeniu oderwiemy od swojej pozycji wymiar sprawiedliwości. Wszystkie te elementy są rozrzucane losowo, przez co każde podejście będzie wymagało planu i przemyślenia Naszych działań.

Czasem szlag trafi

Nie chodzi tu o problemy wywołane błędami, a takich nie dostrzegliśmy, lecz o próby podejścia do tego samego zlecenia. Bywa, że niesiemy ostatni z sześciu worków, sprzątnęliśmy 90% rozlanej krwi i lądujemy przed oczami nagle odwracającego się gliniarza, a że spowalnia nas ciężar denata, to zostajemy momentalnie obezwładnieni. W głowie rodzi się niemała frustracja, bo przecież zajęło nam to trochę czasu.

Nie jest aż tak źle i pokonanie niełatwego poziomu daje motywacje na kolejne. Całe szczęście, że aby powrócić do konkretnego epizodu, w celu znalezienia taśmy z dodatkowym zleceniem, nie wymaga się od nas ukończenia go ponownie. Wystarczy podnieść ukrytą taśmę lub katalog z nowym strojem i wyjść z misji, a Nasze znaleziska znajdą się w menu.

Kwestie techniczne

Serial Cleaner inspirowany jest klasykami kina gangsterskiego i serialami kryminalnymi oraz prawdziwymi miejscami zbrodni z lat 70. Bardzo dobrze pasuje do tego zastosowana oprawa w stylu retro z pastelowymi kolorami, a ścieżka muzyczna nadaje klimat przebiegu akcji.

Sterowanie jest bardzo łatwe, wszak korzystamy jedynie z pięciu przycisków. Bardzo często używamy zmysłu czyściciela, który bardzo skutecznie pomaga w realizacji celu. Doczepić możemy się jedynie do przymusu precyzyjnego ustawienia się do przycisków, którymi sterujemy elementami ruchomymi.

Deweloperzy wykorzystali system Real-Word Data, dzięki czemu w grze pojawi się ta sama pora dnia, która aktualnie będzie u nas podczas ogrywania tytułu. Niektóre wyzwania będą możliwe do przejścia o określonej porze, np. tylko w nocy lub tylko w dzień. Co ciekawe, również godzina ma mieć tu znaczenie. O późnej, nocnej porze jesteśmy dla przykładu ciężej uchwytni dla policjantów, zaś będziemy generować więcej hałasu.

Dodatkowe urozmaicenie zmagań

Aby wydłużyć rozgrywkę, twórcy postanowili dodać różne tryby wyzwań. Bardziej wymagający gracze mogą pozwolić sobie na trudniejsze podejścia, wyłączając np. możliwość ukrycia się lub wyłączenie pola widzenia policjantów. Lista wyzwań jest spora, więc jeśli lubicie być na podium, to wystarczy walczyć o jak najlepszy czas. Śmiałkowie mogą również spróbować trybu Po pijaku, nawet bez wcześniejszego alkoholowego upojenia.

Zdeformowany obraz to jedna z cech wyzwania Po pijaku

 

Podsumowanie Serial Cleaner

Polskie studio iFun4all świetnie wykonało swoją robotę jeśli chodzi o pomysł i wykonanie. Mając szczęście w sprawnym ukończeniu powtarzających się zadań, tytuł przejdziemy w jeden wieczór. Jeśli będziemy bawić się w wyzwania, to rozciągniemy ten czas o kolejne godziny, a jeśli ktoś pobije Nasz rekord, to nawet o wiele dłużej.

Sama fabuła opowiadana jest dość sztywno i sprowadza się jedynie do rozmowy telefonicznej z tajemniczym klientem lub Joeyem, a zlecenia to zawsze tylko wyrzucanie zwłok, zbieranie dowodów, które lądują na Naszej domowej półce i odkurzanie krwi po masakrze. Nie mniej jednak wciągnęła nas od pierwszego zlecenia, czego i Wam życzymy, abyście świetnie się bawili przy Serial Cleaner i nie popadali w furię przy nieudanych porządkach.

Przed premierą (14 lipca) możecie grę nabyć taniej w zestawie z The Swindle.

Plusy

  • Udany klimat lat 70
  • Budzi emocje
  • Losowe położenie celów i kryjówek
  • Misje dodatkowe inspirowane klasykami kina
  • Ciekawe opcje wyzwań

Minusy

  • Krótka lista zleceń
  • Sztywno przedstawiona fabuła
  • Frustrujące wpadki
8

 

Autor wpisu:

Adrian Dudek

Adrian Dudek

Szanuję każdą platformę do gier. Jestem wielkim fanem festiwalu Horizon, co-opowych platformówek i zręcznościówek. Na co dzień przeciętny gracz, dumny tata, troskliwy mąż.  | Co-Founder WorldofXbox.pl

Promocje Xbox od CDKeys

Najnowsze wpisy, które warto zobaczyć: