Przygoda z osiągnięciami

Podziel się z innymi!

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email
Share on reddit
Reddit
Share on whatsapp
WhatsApp

300 000 Gamerscore. Droga przez mękę? Trochę tak, trochę nie.

Wielu graczy na całym świecie jako swój cel określa zdobycie jak największej liczby gamerscore czy jak w przypadku Playstation – trofeów. Spora część już ma wykręcone całkiem duże sumy na swoim koncie. Jedni calakują każdą grę, niezależnie od stopnia jej trudności a inni skupiają się na łatwych i szybkich osiągnięciach. Każdy z nich to samozwańczy łowca osiągnięć.

Początkowa zachcianka na GS

Zaczynając przygodę z konsolą Xbox w ogóle nie przykuwałam uwagi do punktów GS. Gdy pewnego dnia uruchomiłam jedną grę i osiągnięcia posypały się jak Dacia Logan po 10tyś, coś we mnie obudziły. Zaczęłam wtedy zwracać uwagę na osiągnięcia w każdej uruchomionej grze. Nie będę Was oszukiwać – jeśli były wymagające to po prostu je kolokwialnie mówiąc, olewałam na korzyść tych łatwiejszych.

Upłynęło dużo czasu. Nie czułam się z tym dobrze, bo wiedziałam, że łatwe osiągnięcia nie sprawiają takiej satysfakcji jak te z diamentem – czyli rzadkie, które zdobyła mniejsza część graczy. Usłyszeć dźwięk wpadającego rare achievementa to zawsze coś niesamowitego. Raz, jak już wspomniałam sam w sobie figurujący jako rzadkość, a dwa to świetnie dobrana otoczka dźwiękowa. Wielu graczy pewnie się ze mną zgodzi, że brzmieniu jest to COŚ.

I tak to już poleciało

Ogrywając przeróżne tytuły zaczęłam skupiać się na osiągnięciach. Były to gry AAA, jak i mniejsze, wyprodukowane tylko dla takich osób, które chcą jak najszybciej podnieść swój wynik. Im więcej gier, tym więcej punktów. Im więcej GS, tym większe zadowolenie.

Achievements

Małych produkcji nastawionych na zdobywanie osiągnięć znacznie zaczęło przybywać. Rosły jak grzyby po deszczu a grzybiarzy nastawionych na ich zbieranie także niewiele mniej. Strona taka jak TrueAchievements stawała się coraz bardziej popularna, ponieważ zbiór gier, osiągnięć jak i poradników pomagał graczom powiększać ich wyniki. Ogólnie strona jest bardzo przyjazna a szczegółowe statystyki dla osób posiadających tam konto, pokazują z jakimi grami mieliśmy do czynienia a także inne ciekawostki.

Miesiąc za miesiącem mijał pod znakiem osiągnięć. Więcej, coraz więcej chciałam ich mieć więc coraz częściej zaczęłam sięgać po te małe, szybkie produkcje. Przeglądając moje gry, każdy to zauważy, że praktycznie ukończone gry na sto procent to te łatwiutkie.

Coś poszło nie tak

Korzystając z ułatwienia jakimi były i są indyki, powoli zaczęłam odczuwać niechęć do takiego zdobywania punktów. Fakt, dzięki nim łatwo i szybko zdobywa się coraz to większe sumy ale bądźmy szczerzy – nie tędy droga.

Pierwsze osoby ze swoim milionem na koncie nie miały łatwo, ponieważ nie było takich gier. Poświęcony czas i nerwy na wbicie coraz to większej liczby pokazuje, że jednak nieliczni mogą nazywać się prawdziwymi łowcami osiągnięć. Do takiej grupy zaliczają sie m.in.: Ray Cox (GT:Stallion83) czy Stephen Rowe (GT: smrnov).

Oprócz zwykłych łowców osiągnięć, znajdziemy również osoby które nie tylko je zdobywają ale i dzielą się rozwiązaniami jak np. Patrick Maka. Powzoliłam sobie akurat jego osobę przytoczyć, ponieważ na początku sama również korzystałam z jego poradników. Nie tylko ujrzymy w nich szybkie i łatwe osiągnięcia ale i mnóstwo rozwiązań z ktorymi sami się borykamy podczas przejscia danej gry.

Teraz sprawa jest jednak ułatwiona, co nie jest dobrym rozwiązaniem. Ponadto aktualizacje do tych gier sprawiają, że 1000GS może wskoczyć w 5min. OK, korzystałam z tego i pewnie skorzystam jeszcze, ponieważ zakupione gry są już na moim koncie, jednak nie będzie to priorytetem. Dlaczego? Otóż…

Radość z gry

Zatracając się w osiągnięciach i skupianiu na nich można stracić radość z gry. Nie zwracając uwagi na dobrą czy złą fabułę, nie relaksując się podczas ogrywania jej chcemy się skupić na achievementach. Ich zadanie to nagradzać gracza za coś zrobionego w grze o czym łatwo można zapomnieć.
Wymagające gry, które posiadają również takie osiągnięcia wymuszą na graczu, który chce je zdobyć, poświęcenia swojego czasu, zrozumienia gry czy wyćwiczenia danego sposobu na ich otrzymanie. Ale jaka radość później jest, nieprawda?

Zrozumienie

Jasne – 300 000GS to wcale nie tak dużo w porównaniu do wielu osób, jednak nie chodzi o przechwalanie się tym a podzielenie się z Wami odczuciami, które mi towarzyszyły. Być może, pomoże to innym, lub wręcz odwrotnie – będziecie wieszać na mnie psy za narzekanie.

Chęć zdobywania osiągnięć zakorzeni się w jednej osobnie, a w drugiej nie. Będzie to chwilowe lub pozostanie na dużo dłużej. Nie potępiam zdobywania łatwych osiągnięć, jednak nie robią takiego wrażenia jak zwykłe tytuły, które są wymaksowane. Nieliczni tylko osiągną bardzo wysokie liczby na koncie, jednak jeśli komuś sprawia satysfakcję zdobywanie ich, to trzymam kciuki aby było ich jak najwięcej. Ale pamiętajcie o jednym – aby nie przyćmiło najważniejszego, czym jest radość z gry.

Autor wpisu:

Katarzyna Pruska

Katarzyna Pruska

Przygodę z grami zaczęłam od Commodore 64 – dzięki starszemu rodzeństwu. Fanka dużych produkcji w 4K ale także indyków. Z „Zielonymi” od 2013r. GT: John McC1ain007

Promocje Xbox od CDKeys

Najnowsze wpisy, które warto zobaczyć: