Sąsiedzi z piekła rodem – czyli ikona Polskiego sąsiada.

Podziel się z innymi!

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email
Share on reddit
Reddit
Share on whatsapp
WhatsApp

W 2003 roku, nieistniejące już dziś studio JoWood, wydaje na PC grę o sąsiedzkiej miłości. Zaledwie rok później gra miała swoją premierę w Polsce i szybko zyskała status kultowej, wychowując nowe pokolenie „somsiadów”. Dziś recenzuję dla Was wersję zremasterowaną i odpowiem na pytanie: czy gra bawi tak jak kiedyś? Zapraszam do lektury!

Sąsiedzi z piekła rodem prankowali już zanim to stało się modne. Ciekawa koncepcja produkcji o słodkiej zemście za skradziony spokój, świetnie wpisuje się w utarty schemat „sąsiada złodzieja”, który istnieje chyba tylko po to, aby robić nam na złość. Wiedzeni chęcią utarcia nosa nikczemnemu sąsiadowi, rewanżujemy się pięknym za nadobne. Jak to pięknie wpisuje się w dzisiejsze realia…

Neighbours back From Hell - Recenzja

Jest Ładnie!

Zremasterwoana wersja gry, to nie jest szybki port na „odwal się”. Gra została podniesiona do rozdzielczości FHD oraz otrzymała 60 fps i poprawione animacje. Mógłbym narzekać na brak 4k w wersji na Xbox One X, ale w żaden sposób nie wpływa to negatywnie na rozgrywkę. Sterowanie zostało dobrze przystosowane do pada i nie napotkałem żadnych problemów w tej kwestii. Kreskówkowy styl produkcji wygląda ładnie a animacje są płynne i przyjemna dla oka. Przez całą rozgrywkę nie napotkałem żadnych błędów w grze. Grając w tytułowych sąsiadów, czułem się jakbym oglądał stare kreskówki z czasów młodości. Ot taka nostalgiczna podróż w pakiecie.

Neighbours back From Hell - Recenzja

Dużo psikusów!

Remaster „Somsiadów” zawiera również rozwinięcie pierwowzoru, czyli wersję z dopiskiem „Na wakacjach”. Tym razem będziemy prześladować naszego nikczemnego sąsiada oraz jego rodzinę, na tytułowych wakacjach. Rejs statkiem nie odbędzie się bez wypadnięcia za burtę, wypoczynek na plaży grozi poszczypaniem przez kraby lub wypadnięciem z nart wodnych, a azjatycki tydzień może pozostawić niesmak oraz niestrawność. Główkowanie nad tym, jak wykorzystać zwykły przedmiot by zamienić go w narzędzie destrukcji psychicznej naszego sąsiada, znów daje dużo radości! Rozgrywka podzielona jest na plansze a jej ukończenie oscyluje między 5 -15 minutami gry. Podział znany już z pierwowzoru można nazywać „odcinkami” i jest ich aż 25. Taki zabieg pomaga w dozowaniu rozgrywki i sprawia, że kończymy zanim plansza zdąży nas znudzić. To tylko kilka z licznych atrakcji jakie możemy zafundować naszemu kochanemu sąsiadowi. Wyślecie swojego sąsiada na takie wakacje? 😊

Neighbours back From Hell - Recenzja

Taki mały MacGyver.

Nasz bohater Woody, choć nie ma szans w bezpośrednim starciu z naszym sąsiadem lub jego teściową, musi nadrabiać sprytem. Gra zawiera w sobie elementy strategiczne oraz logiczne. Przedmioty zawierają opisy, dzięki czemu możemy skojarzyć w jaki sposób mamy ich użyć, ale do bardziej skomplikowanych sekwencji psikusów musimy wytężyć trochę bardziej własny umysł. Pomysłów jest dużo i choć czasem zdarza im się powtórzyć to jest to bardzo rzadkie uczucie powtarzalności. Warto zauważyć, że gra oferuje polskie napisy i choć jest kilka baboli to można śmiało przymknąć na nie oko.

Neighbours back From Hell - Recenzja

Udany powrót do przeszłości.

Sąsiadów z piekła rodem zna chyba każdy gracz, który ukończył chociaż 20 lat. Prankowanie sąsiada wraca w dobrym stylu i w przyjemny sposób pozwoli zapoznać się młodszemu pokoleniu, skąd wzięła się sławna miłość do mieszkańca obok. Gracze znający już tę produkcję, również mogą wrócić do tytułu sprzed lat i w miłej dla oka oprawie graficznej znów poświecić się słodkiej zemście na znienawidzonym sąsiedzie.

Neighbours back From Hell kupicie w Microsoft Store w cenie 62,49 złotych.

Grę do recenzji udostępnił wydawca.

Plusy

  • Przyjemna grafika
  • Zawartość
  • Niespotykana dziś koncepcja
  • Kończy się szybciej niż zdąży się znudzić
  • Dobra cena

Minusy

  • Kilka przedmiotów nie zostało dobrze przetłumaczonych
7,5

 

Autor wpisu:

Mateusz Cieślak

Mateusz Cieślak

Fan dobrej fabuły i dynamicznej akcji. Przygodę z grami zacząłem od poczciwego Pegasusa oraz PC. Mój pierwszy Xbox to Xbox One S.

Promocje Xbox od CDKeys

Najnowsze wpisy, które warto zobaczyć: