Darksiders Genesis. Recenzja.

Podziel się z innymi!

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email
Share on reddit
Reddit
Share on whatsapp
WhatsApp

Najnowsza odsłona Darksiders po grudniowej premierze na komputerach osobistych, finalnie debiutuje na konsolach. Czy Airship Syndicate, odpowiedzialne za to wydanie, podołało zadaniu przy nowym dla tej serii spojrzeniu na rozgrywkę?

Moja zajawka na Darskiders zaczęła się bardzo późno, bowiem miało to miejsce wraz z rozpoczęciem przygody z trzecią częścią. To był mój pierwszy, tak obszerny kontakt z gatunkiem Hack and Slash. Nie sądziłem, że kiedykolwiek się w tym odnajdę. Jak się jednak okazało, w tych klimatach czuję się niemalże jak ryba w wodzie. Po zobaczeniu prezentacji najnowszego Darksiders Genesis na Gamescom 2019, od razu wiedziałem, że będę chciał w to zagrać. Wreszcie ten czas nadszedł.

OCZEKIWANIA

Zademonstrowany zwiastun z rozgrywki ujawnił coś zupełnie nowego dla serii. Mowa tu oczywiście o rzucie izometrycznym, zastępującym do tej pory konsekwentnie utrzymywany widok trzecioosobowy. Początkowo, mimo obiecującego gameplay’u, miałem obawy, czy nie otrzymamy produktu w wersji “Lite”, skrojonego pod konsole przenośne z pewnym zakresem kompromisów. Czegoś na zasadzie dodatkowej, pobocznej części.

Darksiders Genesis: Recenzja gry

Inni zaś powszechnie obawiali się o otarcie o Diablo. Tutaj jednak mogę Was uspokoić. Ani obawy moje, ani graczy, nie znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistości.

Widok na rozgrywkę z rzutu ptaka wprowadza powiew świeżości, oraz zwiększa nasze pole widzenia wokół postaci. Teraz wiemy także, co dzieje się za naszymi plecami. Przy tym wszystkim zachowano klimat oraz ducha serii, a to tylko jedna z kilku pozytywnych zmian.

ZARYS FABULARNY

Jeżeli podobnie jak ja późno zaczęliście swoją przygodę z Darksiders, albo dopiero zamierzacie to zrobić, to jest to idealny moment by zacząć. Choć pierwsza część została wydana dziesięć lat temu, to tutaj mamy do czynienia z prequelem. Cała akcja toczy się jeszcze przed wszystkimi znanym dotąd wydarzeniom. Nie ma więc mowy o niezrozumiałych wątkach czy niejasnych schematach. Ba, nawet zaczniecie swoja przygodę w chronologiczny sposób.

Darksiders Genesis: Recenzja gry

Fabuła recenzowanego wydania, opiera się na poszukiwaniach Lucyfera, którego to za cel będziemy mieli zgładzić wraz z podległymi mu demonami. Wszystko to za sprawą jego niecnej wizji, dążącej do zniszczenia panującej równowagi świata. Każdy pokonany, pomniejszy wrogi przeciwnik, będzie przybliżał nas na trop głównego antagonisty. Cel więc jest jasny i prosty, bez zbędnych komplikacji, pozwalający skupić się na tym co najważniejsze, czyli masakrowaniu każdego, chcącego stanąć na naszej drodze. A takich z pewnością nie zabraknie.

LOKACJE ORAZ KLIMAT

Choć rozprawianie się z hordami rywali sprawia niesamowitą frajdę, to równie wiele dobrego wnosi ogólny klimat produkcji. Główne poziomy, których przygotowano szesnaście, są bardzo różnorodne, utrzymane w odmiennych sceneriach. Zastosowany styl grafiki jest bardzo przyjazny dla oka, a mapa aż sama prosi się o eksplorację.

To nie będzie też jedynie zasługą imponującego swoim wyglądem i z całkiem dużą dbałością wykonanego otoczenia. Gracz bardzo szybko będzie w stanie dostrzec, że to się zwyczajnie opłaca. W zakątkach mapy często ukryte będą mniej, lub bardziej rzadkie przedmioty, które niewątpliwie przydadzą się nam do dalszej gry i rozwoju, ale tym jednak nieco później.

Darksiders Genesis: Recenzja gry

Między innymi w ten sposób będziemy w stanie pozyskać także zdolności, pozwalające dostać się w niedostępne wcześniej miejsca. Dla przykładu, będąc już na szóstym poziomie, możemy zdobyć atut pozwalający nam uruchomić portal ulokowany w pierwszej misji. Dzięki takiemu zabiegowi będziemy mogli swobodnie wracać do wcześniej odwiedzanych okolic po dodatkowe przedmioty. Taki wysiłek wcale nie będzie wymagający, a gra nam to odpowiednio wynagrodzi.

Taki system sprawdza się bardzo dobrze. Jak już wspomniałem, zachęca nas do dokładnego przemierzania plansz, a także jeszcze bardziej wydłuża naszą zabawę, oferując przy tym dodatkową ścieżkę doskonalenia naszych jeźdźców. Co ważne, do przemieszania się po obszernych, otwartych lokacjach, przygotowano dla nas konia. To kolejny argument twierdzący o tym, jak dobre jest tutaj podróżowanie. Przyjemne z pożytecznym.

Darksiders Genesis: Recenzja gry

Przed wejściem w portal, przenoszącym nas do wybranej misji, będziemy mieć jej krótki opis, listę czyhających przeciwników, oraz ogólny rekomendowany poziom, który powinien pozwolić nam ujść cało.

Na minus można zaliczyć tutaj czas, potrzebny do ukończenia niektórych map. Z początku te wymagają od nas coraz więcej, jednak w pewnym momencie dostrzec możemy mocny spadek. W niektórych przypadkach nie czeka nas tak naprawdę nic poza walką z bossem. Trochę wygląda to tak, jak gdyby ambicje były tutaj duże, ale studio odpowiedzialne za grę goniły terminy i trzeba było co nieco pójść na skróty.

Darksiders Genesis: Recenzja gry

Mimo wszystko, aby ukończyć główny wątek, potrzebowałem 17 godzin. Jednak nadal mam przed sobą sporo aktywności pobocznych i nieodkrytych miejsc. Darksiders Genesis jest więc naprawdę obszerną pozycją.

Pozostając jeszcze przy aspektach wpływających na klimat gry, mocnym elementem jest też warstwa dźwiękowa. Została ona wykonana z należytą dbałością, bo muzyka umiejętnie potęguje dynamikę akcji. Warto nadmienić, że otrzymujemy tu pełny polski dubbing. Oprócz tego, wyróżniają się również przerywniki wideo. Te zostały zrobione w komiksowej formie, co bardzo przypadło mi do gustu. Jest to zawsze jakaś odskocznia od cutscenek bazujących na grafice gry.

MECHANIKA

Mechanika to po prostu klasyk. Jeżeli kochacie Darksiders za sposób walki, to tutaj otrzymujecie właśnie to, co najlepsze. Pad będzie rozgrzany do czerwoności. Pojawiają się jednak ciekawe, nowe elementy. Jednym z nich jest wspomniany widok izometryczny, oddający obszerny rzut na pole walki, wierzchowiec oraz dwie postacie do dyspozycji. Waśń i Wojna, to właśnie nasi protagoniści, między którymi swobodnie będziemy mogli się przełączać w trakcie trwającej przygody. Każda z postaci będzie charakteryzować się odmiennym stylem walki, statystykami oraz zdolnościami. Umiejętne żonglowanie pomiędzy nimi będzie mile widziane.

Darksiders Genesis: Recenzja gry

Waśń będzie nieco szybszy i zwinniejszy, pozwalając na błyskawiczne ataki wręcz, a nawet na te z dystansu za pomocą swoich strzelb, dla których z biegiem czasu zdobywać możemy specjalne, silniejsze rodzaje amunicji. Z kolei nieco wolniejszy, ale znacznie silniejszy Wojna, pozwoli na potężne ataki w bezpośredniej konfrontacji. Ten jegomość, po odpowiednich modyfikacjach będzie siał totalne spustoszenie. Pokochacie go.

Darksiders Genesis: Recenzja gry

Różnic doszukacie się także w umiejętnościach odpowiadających za zagadki logiczno-zręcznościowe. Zdolności obu jeźdźców będą się odpowiednio uzupełniać, tworząc spójną całość. Łamigłówki nie są przesadnie skomplikowane, ale sprawiają dużą dozę satysfakcji, wymagać przy tym czasami odrobinę manualności.

Darksiders Genesis: Recenzja gry

MOŻE NA DWA PADY?

Następną nowością będzie możliwość lokalnej oraz sieciowej kooperacji. Możecie więc ogrywać tytuł solo, przełączając się miedzy postaciami (aktywna na ekranie jest tylko jedna, druga nie jest przejmowana przez sztuczną inteligencję), lub znajomym na kanapie lub drugiego końca globu. Wtedy na ekranie widoczna będzie jednocześnie Waśń oraz Wojna w trybie dzielonego ekranu, a poziom trudności odpowiednio wzrośnie, aby nie było zbyt ławo.

Darksiders Genesis: Recenzja gry

Drugi gracz nie może jednak wskoczyć do gry kiedy mu się tylko podoba. Uczynić można to jedynie przy wyznaczonych do tego skałach. Te zwykle znaleźć można na początkach leveli oraz kluczowych punktach.

ZDOLNOŚCI

Do dyspozycji graczy przygotowano drzewo rozwoju. Na nim, wraz z biegiem czasu odblokujemy kolejne ścieżki oraz kluczowe zdolności.

Cała konstrukcja składa się z małych oraz dużych rdzeni. Te możemy pozyskać z zabijanych istot. Małe rdzenie raz na jakiś czas wypadają z mniejszych postaci, a duże analogicznie z tych większych oraz bossów.

Co istotne, nie dzielą się one jedynie na rozmiary. Zależnie z kim toczymy boje, otrzymamy różne rdzenie, charakteryzujące się innymi wartościami. Nim więcej ich zbierzemy w danej kategorii, nasze umiejętności odpowiednio wzrosną.

Darksiders Genesis: Recenzja gry

Należy pamiętać o zdolnym balansowaniu zebranymi rdzeniami. Te zastosowane oddziaływuje od razu na obie postacie. To my decydujemy, jaki rdzeń chcemy wykorzystać w danym slocie w naszym drzewie zdolności. Nie zawsze jednak będziemy w stanie dokonać wyboru idealnego. Dla przykładu, w jednym przypadku zwiększając siłę, pogorszeniu ulegnie siła gniewu czy maksymalny stan zdrowia. Musimy więc dobrze wiedzieć, czego oczekujemy.

Na szczęście, modyfikacji możemy dokonywać w dowolnym momencie, swobodnie usuwając zastosowane rdzenie i używać je w inny, dogodny sposób.

ARENA

W trakcie naszej fabularnej przygody nie ominie nas także Arena. Ta co prawda będzie opcjonalna, jednak przynajmniej raz będziemy musieli ją odwiedzić. Zrobimy to mniej, więcej w połowie gry. Tutaj twórcy przygotowali dla nas 19 osobnych starć po 10 fal wrogów. Każde z nich będzie coraz bardziej wymagające, a poziom trudności będzie określany w identyczny sposób, jak ma to miejsce w przypadku wątku fabularnego.

Darksiders Genesis: Recenzja gry

Oczywiście, za ukończenie danego poziomu areny otrzymamy specjalne punkty, a te wymienimy na jednorazowe nagrody z danego progu. Dla wielbicieli masakrowania wrogich stworzeń na ekranie telewizora czeka poziom bonusowy. Ten pozwala grać w tym trybie bez końca, do upadłego. Nim jednak zdobędziemy taki przywilej, musimy ukończyć pewien zakres pozostałych pojedynków.

Jeżeli więc szukacie dodatkowego pola na podniesienie umiejętności postaci, czy chęć siania spustoszenia, to Arena będzie idealnym do tego miejscem. Od Was zależy czy i kiedy ja odwiedzicie.

DODATKOWE AKTYWNOŚCI

Jak więc możecie zauważyć, w grze nie brakuje elementów, które wzbogacają rozgrywkę. Do tej kategorii, możemy wliczyć jeszcze Drzwi Oszusta. Tych znajdziemy kilka, ulokowanych gdzieś na wybranych poziomach. Za nimi możemy spodziewać się sporej zawartości dobra, które z pewnością się przyda.

Jednak, by nie było zbyt pięknie, każde wrota będą wymagały określonej ilości kluczy do ich otwarcia. Te z reguły będą skrzętnie ukryte, często poza zasięgiem naszego wzroku. Warto jest więc rozglądać się za drobnymi szczelinami, czy nieco oddalonymi skałami, na które możemy wskoczyć.

W przypadku, gdyby do szczęścia brakowało by Wam załóżmy na to dosłownie jednego klucza, a nie macie już pomysłu gdzie go szukać, jest na to jeszcze jedno rozwiązanie. Kolejne klucze dokupicie u Vulgrima, pomiędzy zadaniami. Największą satysfakcję natomiast przynosi zbieranie ich samemu.

ZGRZYTY

Jak to w każdej grze, tak i tutaj nie obeszło się bez drobnych problemów. Te w końcowym rozrachunku nie wpływają znacząco, na rozgrywkę, ale warto o nich wspomnieć. W tym wypadku zdarzają się błędy, które od zawsze ciągną się za tą serią. Mam tu na myśli na przykład problemy z dźwiękiem w formie krótkich szumów czy błędnie zapętlonego stukania, które całe szczęście zagłuszała doskonale budująca napięcie muzyka. Zdarzyło mi się nawet zobaczyć fragment kodu gry, zamiast grafiki klawisza w opisie jednego z ataków. Idąc dalej, kilka razy zdarzyło mi się zapaść pod mapę, czy jednorazowo utknąć w misji, przez błąd, który skutkował brakiem aktywacji walki. To akurat zmusiło mnie do ponownego uruchomienia całego poziomu.

Darksiders Genesis: Recenzja gry

Nie do końca spodobały mi się też same pojedynki z finałowymi bossami. Być może była to kwestia doboru ogólnego poziomu trudności, gdzie w moim przypadku był on ustawiony na normalny. Mam tu na myśli głownie to, że momentami było zbyt łatwo. Niejednokrotnie wystarczyło, gdy w obu postaciach miałem w pełni naładowany tryb chaosu, aby praktycznie w całości rozprawić się z demonem.

PODSUMOWANIE

Przechodząc do kilku słów kończących tę recenzję, nie pozostaje mi nic innego, jak z czystym sumieniem polecić Wam Darksiders Genesis. Gra ma swoje drobne bolączki, jednak nie są one szalenie istotne i są prawdopodobnie kwestią jednej czy dwóch aktualizacji, być może premierowej. Pozycja obowiązkowa dla zwolenników tego tytułu. Argumentem za jest również cenę, która wynosi około 169,99 zł (152,99 w przypadku pre-ordera). Biorąc więc pod uwagę powszechne ceny gier, ta ma się na przyzwoitym poziomie oferując bardzo dobry stosunek do jakości końcowego produktu.

Czas spędzony z tytułem sprawia ogrom funu, oferując nam przy tym długie godziny rozrywki na wysokim poziomie. Darksiders Genesis znajdziecie w Microsoft Store.

Dziękujemy Dead Good Media za udostępnienie gry!

Plusy

  • Gra jest obszerna
  • Różnorodne lokacje
  • Przyjazna oprawa audio wizualna
  • Zachowany klimat Darksiders
  • Cutsceny
  • Polski Dubbing

Minusy

  • Drobne bugi
  • Niektóre misje są za krótkie!
  • Pojedynki z bossami mogły być bardziej efektowne
9

 

Promocje Xbox od CDKeys

Najnowsze wpisy, które warto zobaczyć:

Autor wpisu:

Piotr Dudek

Piotr Dudek

Człowiek i gracz. Od wielu lat gram na konsolach Microsoftu. Moją pierwszą był Xbox 360 w zestawie z Forza Motorsport 3. Jestem  fanem 4K na dużym ekranie.  Od 4 lat jestem w programie Xbox Insider, o którym często też tu piszę. GT: Marianek9.