Creature in the Well – pokonać potwora ze studni. Recenzja

Podziel się z innymi!

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email
Share on reddit
Reddit
Share on whatsapp
WhatsApp

Do Xbox Game Pass trafia Creature in the Well. My już sprawdziliśmy ten tytuł, a nasze wrażenia przeczytasz w tym tekście!

Creature in the Well od Flight School Studio to ciekawa wariacja gry typu hack-and-slash oraz… pinball’a. Brzmi nietypowo? No i jest. Jednak niespotykany model rozgrywki doskonale spisuje się w praktyce. Szczególne znaczenie będzie mieć nasza zwinność i przebiegłe myślenie.

Oczywiście sama gra nie polega na bezcelowym odbijaniu piłeczki. Historia skupia się na tytułowym potworze, który zamieszkuje opuszczoną studnię. Jako ostatnia ocalała jednostka BOT-C zawędrujemy ku górzystej pustyni, aby przywrócić zasilanie w starożytnym obiekcie nawiedzanym przez ową istotę. To pozwoli ochronić miasto Mirage przed nadchodzącą, potężną burzą piaskową.

Creature in the Well - Recenzja

Całą grę podzielono na osiem głównych poziomów. Każdy z nich to ciągi korytarzy oraz komór do otwarcia. Te będą poprzedzone układem maszyn, tworzących swego rodzaju grę w painballa. Naszym zadaniem będzie ukończyć jak najwięcej z nich przy użyciu zdobytej broni. Za piłkę posłuży tutaj znajdująca się w pobliżu energetyczna kula. Tę należy ładować, aby zadawać jak największe zniszczenia, a następnie odbijać przy pomocy na przykład miecza. Zależnie od tego, czym dysponujemy.

Zniszczone przez nas elementy ulegną automatycznemu schowaniu w ziemi, a nam zostaną przyznane punkty energii. To własnie one będą walutą, którą przeznaczymy na otwarcie kolejnych drzwi. Kluczowe więc będzie, aby ukończyć jak najwięcej czekających na naszej drodze gier, tak aby tych punktów nam nigdy nie zabrakło. W innym przypadku daleko nie zajdziemy. To zmusza do skrupulatnego dążenia do sukcesu. Na szczęście, próbować możemy do skutku, każdorazowo dostając punkty za każde odbicie „piłeczki”. Jednakże to na końcu części rund czeka jednorazowa nagroda główna, znacząco zasilająca konto.

Creature in the Well - Recenzja

Wprawdzie, gdy mówię o pinballowych rozgrywkach, jako o „grze”, to może być to mylne sformułowanie. Mianowicie, należy wiedzieć, że często jest to tak naprawdę walka o życie. Wielokrotnie pomiędzy elementami, które musimy zniszczyć, znajdować będą się między innymi czułe wieżyczki, czy wywołujące eksplozje filary. A więc będziemy musieli dokładnie przemyśleć każdy nasz ruch i kierunek uderzenia kuli w taki sposób, aby uniknąć aktywacji. Wystarczy jeden niefortunny rykoszet, a to może rozpocząć salwę ostrzału w naszą stronę. Gdy tylko zabraknie nam punktów życia, ponownie zostaniemy wyrzuceni na obszar pustyni, tuż koło studni.

Cały ten schemat świetnie się sprawdza. Jak to mówią – jest ryzyko jest zabawa. Jeśli uda nam się dobrze posłać energetyczne kule, możemy wywołać świetną kombinacje, siejącą zniszczenie, co przełoży się na szybkie pozyskanie punktów i ukończenie jednej z wielu rozgrywek pinballowych. By też nie było zbyt kolorowo, nie wszystko damy radę ukończyć od razu. Będziemy zwyczajnie za słabi. Wraz z postępami, plansze będą coraz bardziej rozbudowane i zawiłe a na zniszczenie wyznaczonych urządzeń dostaniemy wyznaczoną ilość czasu. W innym wypadku te się zregenerują i będziemy musieli próbować ponownie. Jak więc temu zaradzić?

Creature in the Well - Recenzja

Otóż w wybranych przypadkach, przy pomyślnym ukończeniu mini-gry, odblokowane zostanie tajemne przejście w murze. Tam znaleźć możemy nowe, silniejsze wyposażenie, peleryny oraz stare rdzenie, których łącznie do zdobycia jest dziesięć. Te możemy odnawiać w mieście u kowala. Im więcej ich znajdziemy i ulepszymy, tym potężniej naładujemy energetyczne pociski. Z kolei każda broń posiada inne właściwości. Jedna pozwala szybciej ładować moc, druga umożliwia odzyskiwać zdrowie i tak dalej. Generalnie uzbrojenie podzielono na dwa odrębne rodzaje – przyrządy do odbijania oraz ładowania kul. Również peleryny nadają dodatkowe atuty.

Tego typu przedmiotów twórcy przygotowali dwadzieścia. Jeśli więcej ich zbierzemy, to łatwiej będzie nam stawić czoła każdemu wyzwaniu. Wyposażenie bez problemu można zmienić w dowolnym momencie, w menu pauzy. Wybór powinniśmy podejmować w zależności od potrzeb. To na początku zapewne każdy będzie oceniał metodą prób i błędów. Z czasem idzie już wyczuć co spisze się najlepiej.

Creature in the Well - Recenzja

Creature in the Well - Recenzja

Na końcu z każdego z lochów, musimy podołać finałowemu starciu, uwięzieni na platformie, która błyskawicznie zjedzie w dół. Tutaj czeka nas kilka rund, z każdą z nich, będziemy ponownie się wznosić. Nasza postać będzie zmuszona odeprzeć atak i siać destrukcję, tak by zostać w końcu wyzwolonym. To umożliwili przejście dalej do wielkich reaktorów, które musimy uruchomić. Gdy tylko wszystkie będą aktywne, nasza misja zostaje w pełni wykonana a miasto Mirage pozostaje bezpieczne.

Cała produkcja powinna wystarczyć na co najmniej kilka dni zabawy, przy umiarkowanym tempie gry. Za jej kompletne ukończenie możemy liczyć na serię całkiem łatwych osiągnięć, a najgorliwsi mogą liczyć na tak zwanego „calaka”. Mi osobiście gra przypadła do gustu i choć momentami było ciężko oraz dosyć nerwowo, bawiłem się doskonale. Z powodzeniem udało się ukończyć wszystkie przygotowane poziomy. Może jedynie momentami było zbyt łatwo i szkoda, że tak krótko. Ledwie zdążyłem się wkręcić i poczuć panujące zasady, a tu już nagle był koniec. Warto wspomnieć, że do każdego etapu możemy wrócić w dowolnym momencie.

Tytuł jak najbardziej warto wypróbować, do czego Was zachęcam. Zwłaszcza, że dostępny jest w ramach Xbox Game Pass. Oczywiście Creature in the Well zdobędziecie także na własność w Microsoft Store.

Grę do recenzji udostępnił wydawca.

Plusy

  • Ciekawy pomysł na rozgrywkę
  • Rozbudowane poziomy
  • Zróżnicowane mini-gry
  • Unikalne właściwości broni

Minusy

  • Momentami zbyt łatwo
  • Trochę za krótko
7,5

 

Najnowsze wpisy, które warto zobaczyć:

Autor wpisu:

Piotr Dudek

Piotr Dudek

Człowiek i gracz. Od wielu lat gram na konsolach Microsoftu. Moją pierwszą był Xbox 360 w zestawie z Forza Motorsport 3. Jestem  fanem 4K na dużym ekranie.  Od 4 lat jestem w programie Xbox Insider, o którym często też tu piszę. GT: Marianek9.